Antek z rodzicami
Antoni Jarosz z rodzicami. Fot. Emilia Chanczewska

Każdy start to nauka. Antoni Jarosz z klubu Pomorze Stargard niebawem pobiegnie w mistrzostwach Europy

Ogromny postęp w każdej konkurencji! – ocenia podopiecznego, 18-letniego super biegacza Antoniego Jarosza, Zbigniew Krzysiek – trener i jednocześnie prezes Wiodącego Międzyszkolnego Ludowego Klubu Sportowego Pomorze Stargard. Marzena i Marcin Jaroszowie, rodzice Antka, nie kryją dumy z syna.

Na spotkaniu na terenie Miejskiego Stadionu Lekkoatletycznego przy ulicy Sportowej 1 w Stargardzie, w znajdującej się tam siedzibie Wiodącego Międzyszkolnego Ludowego Klubu Sportowego Pomorze Stargard, mam okazję po półtora roku podsumować starty młodego lekkoatlety. Pochodzący ze Złocieńca Antoni Jarosz ma 18 lat i 4 rok związany jest ze Stargardem. W stargardzkim Pomorzu trenuje bieganie u Zbigniewa Krzyśka, który ma na swoim koncie i własne sukcesy w bieganiu, i w przygotowaniach z dużym powodzeniem wielu młodych zawodników. W połowie grudnia Antoni Jarosz z reprezentacją Polski startuje w mistrzostwach Europy na 5 km. Półtora roku temu pisałam o Antku:

Bursa powinna być otwarta w soboty!

To okazja do rozmowy także z panią Marzeną i panem Marcinem Jaroszami, rodzicami Antka, którzy przyjechali z synem na stadion Pomorza. Mieszkańcami Złocieńca w powiecie drawskim, oddalonego od Stargardu o 84 km. Jak mówią, jadą tu około godzinę i dwadzieścia minut. Gdy nie ma zawodów, w piątki odbierają Antka z bursy.

– Często bywamy w Stargardzie, bo bursa czynna jest tylko do godziny 16 w piątek… – zaczyna Marzena Jarosz, mama Antka.

– O tym właśnie rozmawiamy z panem wicestarostą, Markiem Stankiewiczem! Coś trzeba pomyśleć, by zawodnicy – nie tylko nasi, ale także piłkarze nożni, zapaśnicy – mogli w bursie zostawać z piątku na sobotę, i wyjeżdżać do domu dopiero w sobotę – szybko dodaje Krzysztof Ciach, wiceprezes WMLKS Pomorze Stargard, obecny na naszym spotkaniu w klubie.

– Nasze przyjazdy do Stargardu zależne są od tego jak trener zarządzi przygotowania do treningu. To na pewno kilka sobót w roku, często przywozimy go też do trenera, by zabrał Antka na zawody, bo my nie zawsze z nim jeździmy, choć się staramy, bo to jedynak, jeździć za nim praktycznie wszędzie – wyznaje Marzena Jarosz. – Jesteśmy z niego bardzo dumni, cieszymy się, że biega. Sama ze sportem nie miałam nigdy nic wspólnego, teraz jestem kibicem, oczywiście lekkiej atletyki! W domu zazwyczaj jest tak, że moi panowie oglądają na okrągło sport, różne dyscypliny. Interesuje ich i piłka nożna, i skoki narciarskie, i hokej. Sport jest w naszym życiu na co dzień.

Antek zaczął od karate

Tata Antka, pan Marcin, przybliżył mi historię super zawodnika Pomorza Stargard od samego początku.

– Antek od najmniejszego zająca, już gdy miał 5 lat, startował w zawodach. Zaczął od karate, w klubie Kyokushin Złocieniec, działającym wciąż w naszym mieście – zaczyna opowieść Marcin Jarosz. – Później karate mu się znudziło, więc w towarzystwie swojego wiernego kolegi postanowili razem trenować piłkę nożną. Szło im całkiem fajnie, całkiem sprytnie. W szkole spotkał swojego pierwszego trenera, śp. Andrzeja Korola, który zainspirował go do biegania. Zaczął tam osiągać dobre wyniki, błyszczeć i chciał to robić. Pan Korol polecił mu trenera Zbigniewa Krzyśka w Stargardzie, gdzie są świetne warunki. Więc niech uprawia ten sport, skoro go to bawi. Czas pokaże, co będzie dalej.

Lekkoatletyczne mityngi w Polsce i za granicą

Antek uczy się w Zespole Szkół nr 2 w Stargardzie i w szkole też świetnie sobie radzi. Jak tłumaczy jego trener Zbigniew Krzysiek, gdy jego zawodnik pójdzie na studia może zostać w klubie Pomorze Stargard, może przenieść się do innego, miejscowego klubu, ale jednocześnie pozostać pod skrzydłami tego samego trenera.

– Najważniejsze to zapewnić możliwości treningowe, bo gdy tego nie będzie, to nawet pieniądze nie pomogą, rok, dwa i zostanie się w tym samym miejscu – mówi trener Zbigniew Krzysiek. – Wtedy taki, dorosły już człowiek, musi sobie postawić pytanie: co dalej? Jeśli jest na poziomie klasy mistrzowskiej, ma europejski wynik, wtedy można być zapraszanym po mityngach, menadżerowie stwarzają warunki, nie ma żadnego problemu. Portugalia, Hiszpania, Francja, Niemcy – tych mityngów jest bardzo dużo. Od tzw. brąz, przez silver po gold, dla zawodników z pierwszej 15-20 na świecie. Polska też już wkracza do dużego świata pod tym względem, od poprzedniego roku są już cztery zatwierdzone przez federację europejską, nie wspominając o Memoriale Kamili Skolimowskiej, który jest w złotej lidze. Ustala się z menadżerem kalendarz startów, zawodnik mówi kiedy mu pasuje, menadżer organizuje.

Bieganie to jest to

Jak się okazuje, tata Antka też biegał…

– Jako młody człowiek, w szkole podstawowej, biegałem, ale kontuzja mi zatrzymała karierę – wspomina pan Marcin. – Kiedyś wziąłem Antka ze sobą by pobiegać i zobaczyłem, że ma predyspozycje, że warto by było go w tym pokierować, tym bardziej, że sam chciał. Teraz, gdy ma za sobą lata treningów i wiele sukcesów, ja jako ojciec rosnę! Wspomnę jeszcze, że w naszej rodzinie uprawiane było żeglarstwo. Mamy do tego warunki, przepiękne tereny, polecam wszystkim! Wychowałem się nad jeziorem Sicino. Próbowałem syna wciągnąć w żeglarstwo i miał w tym świetne wyniki (w klubie UKS Szkwał Złocieniec). Zaczął od Optyka, potem był na Laserze, na Europie. I gdzie by się nie przesiadł, miał fajne wyniki. W pewnym momencie uznaliśmy, że nie będziemy tego na siłę ciągnąć. Dobrze, że spróbował różnych dyscyplin i trafił na to, co trzeba! Bieganie to jest to! To go najbardziej kręci.

Postęp jest ogromny

Jak Antkowi Jaroszowi mija treningowo 2025 rok?

– Postęp w ciągu tego roku jest ogromny. Jeżeli chodzi o wyniki, to jest przepaść! – mówi Z. Krzysiek. – Postęp jest w każdej konkurencji. Z zawodnika, który biegał 3 km na poziomie 8 m 40 s., dziś ma rekord życiowy i najlepszy wynik w Polsce 8,17. To jest skok! Minimum Polskiego Związku Lekkiej Atletyki na mistrzostwa świata w przyszłym roku jest na poziomie 8,4 i poniżej tego wyniku nikogo nie wyśle, taka została podjęta decyzja. To jest minimum na pierwszą dwunastkę w Europie lub na świecie. Na taki wyjazd można spojrzeć przez pryzmat złapania doświadczenia, nauczenia się czegoś przez młodego człowieka. Niestety wszystko się jednak rozbija o koszty, o pieniądze, których brakuje wszędzie, nawet w ministerstwie. Perspektywa jest jedna: zacząć biegać bardzo mocno w wieku młodzieżowca, czyli seniora, mając 20 lat i więcej. Potem biegać dalej, by ta kariera się toczyła.

Antek z trenerem
Trener Zbigniew Krzysiek i biegacz Antoni Jarosz.
Fot. Emilia Chanczewska

Od wielu lat trzymam się zasady: nie spieszmy się. Oczywiście, bardzo cieszą medale. Cieszy wykonana praca, ale gdy nie jest ona ponad obecne możliwości. Bo poza talentem sportowym, oni mają jeszcze biologię. Muszą biologicznie dojrzeć, jak to mówimy w świecie sportu: okrzepnąć. Jeśli ta biologia się zakończy, a on spokojnym treningiem będzie robił coraz większy postęp – tak jest prawidłowo. Najgorzej jest tę biologię przeskoczyć. Zamiast coś zrobić za 2 lata, robimy to teraz. Wyniki są ogromne, ale za rok okazuje się, że jest stop. I aby to przeskoczyć albo organizm się zregeneruje, albo już nigdy się nie zregeneruje. Niektórzy pozostają już na tym poziomie, inni wręcz się cofają.

– Zbigniew Krzysiek, trener

Z zimy przeniesie się do wiosny

Z Antkiem Jaroszem i jego trenerem Zbigniewem Krzyśkiem spotykam się w przeddzień wyjazdu na krótki obóz do pięknej, zimowej już Szklarskiej Poręby. Potem wybiera się obóz w Wałczu. Kolejny wyjazd, jeszcze w pierwszej połowie grudnia (wylot 11.12), przeniesie go do… wiosny. Bo będzie w słonecznej Portugalii! Zakwalifikował się bowiem do reprezentacji Polski na mistrzostwa Europy. Odbędą się w portugalskim mieście Lagoa 14 grudnia br. Będzie miał więc niespełna 3 dni na aklimatyzację. Jak tłumaczy trener Krzysiek, temperatura powietrza wpływa na mięśnie. Przy wyższej są rozluźnione i biega się lepiej, prędkość jest większa. W Stargardzie obecnie biega się inaczej, zimno obkurcza mięśnie, nawierzchnia może być śliska. Reprezentacja liczy 4 zawodników z całej Polski. Oprócz Antka jest jeszcze biegacz z Goleniowa, z Wejherowa i z Radomia.

Traktuję to jako kolejne doświadczenie na europejskim poziomie. Wiadomo, chciałbym pobiec jak najlepiej. Dać z siebie wszystko i powalczyć tam o jak najwyższe lokaty. Myślę, że mamy dość silną ekipę. Drużynowo powalczymy może o top 6 lub top 8.

Antoni Jarosz, zawodnik WMLKS Pomorze Stargard

– Nasze oczekiwania są proste: zawalczyć na tyle, na ile się da! – dodaje trener Z. Krzysiek. – Zająć jak najwyższe miejsce, a przede wszystkim zdobyć doświadczenie. To będzie dla Antka procentowało, o ile się w tym sporcie uchowa. Zdaję sobie sprawę, że to nie trwa wiecznie, u niektórych kilka, u innych kilkanaście lat. Póki co, cel dla Antka jest jeden: bardzo szybkie bieganie po 20 roku życia. Najlepszy wiek dla konkurencji wytrzymałościowych to 25-26 lat, do 28-30 roku życia. Wtedy już jest adaptacja treningowa.

Południowcy mają przewagę

Antek był już w portugalskim Monte Gordo. Takie wyjazdy przynoszą refleksję nad zmianami, spowodowanymi migracją.

– Europa trochę się zmieniła pod względem nacji, narodowościowym. To już nie są typowi Francuzi, Włosi, Niemcy, itd. To ludzie, którzy szybciej dojrzewają, zwłaszcza chłopcy. Antek ma 18 lat, ale biologicznie to 16-17-latek, a 18-letni południowiec jest jak 20-latek, który jest w stanie przyjąć większe obciążenia. I jest ich cała masa, dużo więcej niż u nas! – wyjaśnia mi trener Krzysiek. – Zdajemy sobie sprawę, że południowe nacje mają nad nami przewagę. Biorąc to wszystko pod uwagę uważam, że w Polsce treningi powinny się zaczynać w wieku 10-12 lat, nie wcześniej. Organizm człowieka, pod względem i psychicznym i fizycznym, nie jest w stanie wytrzymać 20 lat na wysokim poziomie. Pierwsze 8-9 lat to tzw. „ogólnorozwojówka”, potem niestety jest presja wyniku. I dzieciaki szybko odpadają…

Wszystko zgodnie z planem

Antka spotkanego po półtora roku proszę o podsumowanie tego czasu.

– Bardzo dobrze mi minął, przepracowałem ten czas w sposób treningowy, były też chwile roztrenowania, gdy trenuje się adaptacyjnie, organizm się nie wymęcza, biega się rozbiegania dla podtrzymania formy – opowiada Antoni Jarosz. – Wszystko poszło z planem trenera, według jego rad, wskazówek. Już 4 lata mieszkam w bursie w Stargardzie, przyzwyczaiłem się do panujących tam warunków. Przyzwyczaiłem się też do łączenia nauki z treningami, do takiego trybu życia. Moja klasa jest sportowa, o profilu siatkarsko-koszykarskim, po zajęciach w szkole mamy obiad, potem trening, po nim kolacja i do spania. Tak mija dzień za dniem. W wakacje albo jesteśmy z trenerem na obozach sportowych, gdzie są dobre warunki i do treningu, i do regeneracji, i do odpoczynku. Gdy jestem w domu, trener wysyła mi plan treningowy, który realizuję. Kontaktuję się z trenerem czy wszystko dobrze idzie, i tak to wygląda.

Antek Jarosz
Kolekcja medali Antka Jarosza wciąż się powiększa.
Fot. Emilia Chanczewska

Nie warto się wyrywać

Żeby nie było zbyt cukierkowo, pytam też o „fakapy”, biegowe wtopy.

– Były takie sytuacje! Na przykład nastawiałem się na wygranie mistrzostw Polski, dwa razy byłem pewny siebie, swojego potencjału biegowego, w jakiej jestem dyspozycji, na co mnie stać danego dnia, oczywiście z zachowaniem szacunku do rywali i ich osiągnięć – nie ukrywa Antek Jarosz. – Raz, na przełajach rok temu, po upadku zdecydowałem się dołączyć do grupy. Potem trochę za szybko wyszedłem prowadząc, narzucając mocne tempo, co mnie kosztowało na ostatnich metrach i ostatecznie przegrałem złoty medal. W tym roku na hali we Wrocławiu zrobiłem co mogłem, ale trochę zabrakło mi szczęścia, bo złoty medal przegrałem na ostatnich metrach.

– Antek był wtedy przeziębiony, na końcówce go dosłownie całkowicie odcięło, i tak dobrze że dokulał się na 2 miejscu, cieszyliśmy się – dodaje trener Krzysiek. – To daje doświadczenie, na następnym przełaju był już o wiele mądrzejszy. Wiedział, że nie warto się wyrywać. Każdy start uczy! Zwłaszcza w rywalizacji z tymi najlepszymi. Gdy ktoś potrafi z tego wyciągać doświadczenia, jest potem z niego super biegacz!

TUTAJ zobacz wszystkie publikacje na portalu Stargard.News o biegowych sukcesach Antoniego Jarosza. Mam nadzieję, że kolejna będzie z dobrymi wiadomościami z pięknej Portugalii! Trzymam kciuki i życzę Antkowi super biegaczowi powodzenia!!! 🙂