W minioną sobotę, na kempingu nad jeziorem Miedwie, odbył się doroczny Złaz Pieczonego Ziemniaka. Wydarzenie, które od lat gromadzi osoby związane z działalnością stargardzkiego Klubu Abstynenta „ALA”. O idei wydarzenia i działalności klubu rozmawiamy z Kingą Kubińską, nową prezes stowarzyszenia.
– Pani Kingo, frekwencja dopisuje. Skąd w ogóle taka nazwa: „złaz”?
Kinga Kubińska: Bo my się tutaj po prostu złazimy (śmiech). Są zloty, rajdy, zjazdy, ale my się nie zlatujemy, nie rajdujemy, tylko zwyczajnie schodzimy się razem. Stąd właśnie ta nazwa „złaz”.
– Wśród uczestników widać pełen przekrój pokoleń, od dzieci po seniorów. Kto tworzy społeczność klubu? Co tych ludzi łączy?
KK: To prawda, nasze spotkania są zawsze międzypokoleniowe. Łączy nas coś więcej niż tylko statutowe cele, jak promowanie życia w trzeźwości. Najważniejsze są bliskość, wzajemne zrozumienie i otwartość na pomoc. To taka wspólnota serc, nie tylko członków.
– A co zyska przeciętny mieszkaniec Stargardu, przystępując do klubu?
KK: Nie udzielamy pomocy materialnej, nie wydajemy darmowych posiłków – od tego są inne organizacje. I z tego co wiem, działają świetnie. My oferujemy coś innego: zrozumienie, poczucie bezpieczeństwa, empatię. I co ważne – nasi członkowie nie tylko biorą, ale też dają. Każdy wnosi coś od siebie: czas, uwagę, dobre słowo. I to jest nasza największa wartość.
– Co konkretnie robi stowarzyszenie?
KK: Oj, lepiej zapytać, czego nie robimy! (śmiech) W naszej siedzibie przy ulicy Wojska Polskiego 4U1 dyżuruje terapeuta uzależnień, to pierwszy kontakt dla osób szukających pomocy. Zgłaszają się nie tylko osoby uzależnione, ale często również współuzależnione, czyli te które mają w rodzinie kogoś zmagającego się z nałogiem. Nasze stowarzyszenie prowadzi grupę wsparcia, która skupia osoby mierzące się z różnego rodzaju problemami. Dodatkowo, w siedzibie działają niezależne grupy samopomocowe. Nie ograniczamy się wyłącznie do sfery uzależnień. Organizujemy także imprezy integracyjne. Takie jak ta nad Miedwiem, także andrzejki, mikołajki, wigilie. W sezonie odbywają się rajdy piesze i rowerowe. Stale szukamy nowych pomysłów, żeby ludzie mogli się spotykać, rozmawiać, być razem.

– A teraz, dla odmiany, może pani zadać pytanie!
KK: Proszę się rozejrzeć i spojrzeć na twarze uczestników. Czy widać osoby smutne?
– Hm… nie. Nie widzę.
KK: No właśnie. I to niech będzie odpowiedź na pytanie, co daje klub.
– Dziękuję za rozmowę i życzę jak najwięcej takich pogodnych twarzy.
KK: Dziękuję serdecznie. Zapraszam do wspólnej zabawy i oczywiście na pieczonego ziemniaka!
Rozmawiał Henryk Zawadzki, członek Stargardzkiego Stowarzyszenia Klub Abstynenta „ALA”
