Dzisiaj w Sądzie Rejonowym w Stargardzie zapadły decyzje o aresztowaniu tymczasowym kierowcy i pasażera BMW, którzy wczoraj usłyszeli zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku w ruchu drogowym na trasie Szczecin – Stargard. BMW jechało 271 km/h.
Jak informowała wczoraj prokuratura, kierowca BMW rozpędził samochód do 270 km/h. Na nagraniu, które zrobił pasażer, a które dziś pokazała stargardzka policja, widać że tuż przed wypadkiem BMW jechało nawet 271 km/h. Auto uderzyło w tył Toyoty. Uderzenie było bardzo mocne. Kierowca Toyoty wypadł przez przednią szybę, zginął na miejscu. Ranną pasażerkę przetransportowano do szpitala. Szaleńczą jazdę nagrywał pasażer BMW, który był nietrzeźwy.
– Pasażer podjudzał, prowokował, namawiał kierującego, żeby coraz szybciej jechać – mówiła Stargard.News prokurator Julia Szozda, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.- Kierujący stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w tył Toyoty Verso, która jechała prawidłowo. Kierujący BMW uciekł, ale w ciągu godziny ktoś go przywiózł do Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie i został zatrzymany. Zatrzymany też został pasażer BMW. Obaj usłyszeli zarzuty i sporządzone zostały wnioski do sądu o tymczasowe ich aresztowanie.


Dzisiaj w Sądzie Rejonowym w Stargardzie zapadły decyzje o aresztowaniu tymczasowym kierowcy i pasażera BMW. W obu przypadkach na 3 miesiące. Stargard.News był w piątek rano w stargardzkim sądzie.
– W dniu dzisiejszym Sąd Rejonowy w Stargardzie zastosował tymczasowe aresztowanie w stosunku do obu podejrzanych w tej sprawie na okres trzech miesięcy – powiedziała po posiedzeniach aresztowych Martyna Skierska, prokurator Prokuratury Rejonowej w Stargardzie. – Sąd przychylił się do tego, że zgromadzony w tej sprawie materiał dowodowy wskazuje na sprawstwo podejrzanych, uznał nadto, że istnieją przesłanki szczególne do zastosowania najwyższego środka zapobiegawczego, to jest obawa ucieczki bądź ukrywanie się podejrzanych, obawa matactwa procesowego, a także surowa kara, która jakby samistnie stanowi o tym, że jest mozliwość zastosowania takiego środka zapobiegawczego.
Najpierw odbyło się posiedzenie aresztowe kierowcy BMW. Mężczyzna wprowadzany był na salę sądową przez policjantów. Ręce miał z tyłu skute kajdankami. Płakał. Zapytany został przez dziennikarzy, czy żałuje tego, co zrobił.
– Żałuję – odpowiedział 43-latek.
Mężczyzna był też pytany, z jaką prędkością jechał.
– Nie pamiętam – odpowiedział.
Później odbyło się posiedzenie aresztowe pasażera BMW, który też był prowadzony przez policjantów na salę sądową. Miał kajdanki na rękach i na nogach. Szedł z głową pochyloną. Przez dziennikarzy dopytywany był między innymi o to, dlaczego podżegał kierowcę do szybszej jazdy. 45-latek nie odpowiedział ani na to pytanie, ani na żadne inne.


Jak powiedziała dziś w sądzie prokurator Martyna Skierska, obu mężczyznom grozi kara pozbawienia wolności co najmniej 10 lat, a maksymalnie 20 lat.
