spójnia sokół
Fot. Grzegorz Drążek

Koniec pięknej serii PGE Spójni Stargard. Na tablicach rządzili rywale

Po zaciętym meczu PGE Spójnia Stargard przegrała dzisiaj w Łańcucie z Sokołem 78:80. Rywale dużo pudłowali, ale stargardzki zespół wyraźnie przegrał rywalizację o zbiórki.

Przed niedzielnym spotkaniem kluby ze Stargardu i Łańcuta miały tyle samo zwycięstw i porażek. A że pierwszy mecz tych zespołów zakończył się wysokim zwycięstwem PGE Spójni, to ona była na drugim miejscu, a jej rywal na trzecim.

Oglądaliśmy dzisiaj emocjonujący mecz, w którym jedenaście razy był remis i jedenaście razy zmieniało się prowadzenie. Stargardzki zespół był na prowadzeniu przez 18 minut, Sokół przez blisko 15,5 minuty. Gospodarze najwyższe, dziewięciopunktowe prowadzenie mieli już w pierwszej kwarcie, po serii 11 kolejnych punktów wygrywali 11:2. Natomiast klub ze Stargardu w trzeciej kwarcie odskoczył na 12 punktów prowadząc 45:33.

O wyniku decydowały ostatnie akcje czwartej kwarty. Sokół zyskał cztery punkty przewagi. PGE Spójnia odrobiła trzy. Mógł być remis, ale Jalen Ray jednego osobistego spudłował. Potem spudłował jednego wolnego też Mateusz Kaszowski w Sokole i przed ostatnią akcją gospodarze mieli dwa punkty więcej. Stargardzki zespół zdecydował się na akcję dwupunktową, która miała doprowadzić do dogrywki. Jej autorem był Jarosław Mokros, który jednak zgubił nieco rytm akcji, a jego rzut został został zablokowany.

Sokół wygrał dwoma punktami odnosząc szóste kolejne ligowe zwycięstwo i awansując na drugie miejsce w tabeli. Stargardzki zespół przegrał po serii siedmiu zwycięstw. Jest na trzecim miejscu, mając jedną porażkę więcej co klub z Łańcuta. Tyle samo porażek co PGE Spójnia mają kluby ze Starogardu Gdańskiego i Łodzi.

W dzisiejszym meczu Sokół nie miał nawet 40-procentowej skuteczności w rzutach z gry, a za 3 punkty trafił pięć razy ze skutecznością tylko 16,1 procent. PGE Spójnia miała lepszą skuteczność (rzuty z gry 45,9 proc., za 3 punkty 11 trafień przy skuteczności 37,9 proc.). Nie zapewniło to jednak zwycięstwa stargardzianom, bo podopieczni trenera Marka Popiołka dali się zdominować pod koszami. PGE Spójnia miała 33 zbiórki, Sokół 52. Stargardzki zespół miał 6 zbiórek w ataku, jego rywal 19. Serb Milan Milovanovic zdobył dziś dla Sokoła 20 punktów i miał 17 zbiórek, w tym 9 na atakowanej tablicy.

W pomeczowych komentarzach kibiców Spójni, choćby na profilu fejsbukowym PGE Spójni Stargard, często podnoszony jest temat słabego sędziowania i błędów na niekorzyść stargardzkiego zespołu. Nawet jeśli tak było, to jednak przegrana tak wyraźnie rywalizacja o zbiórki jest głównym powodem dzisiejszej porażki stargardzkiego pierwszoligowca.

Solvera Sokół Łańcut – PGE Spójnia Stargard 80:78 (19:15, 12:23, 26:21, 23:19)

Solvera Sokół: Łabinowicz 27 (2), Milovanovic 20, Kucharek 12 (1), Zegzuła 11 (2), Hlebowicki 7, Kaszowski 3, Bręk, Krzywdziński, Struski, Wieloch.

PGE Spójnia: Czerlonko 15 (3),Kikowski 15 (2), Ray 13 (2), Mokros 9 (1), Szmit 9 (1), Wadowski 9 (1), Gromovs 5, Karolak 3 (1), Kopycki.

W kolejnym ligowym spotkaniu PGE Spójnia Stargard podejmie w Wielką Sobotę, 4 kwietnia o godzinie 18, Polonię 1912 Leszno.