Szalony i Chmielewski
Screen z kanału Szalony Podcast na YouTube. Z lewej Tomasz Matysiak - Szalony Reporter, z prawej Tomasz Chmielewski, prezes spółki INFLUI

Organizator loterii Buddy 8 miesięcy spędził w stargardzkim więzieniu. Opowiedział jak tam jest

Dziś na kanale znanego, kontrowersyjnego youtubera Szalonego Reportera ukazała się interesująca rozmowa z Tomaszem Chmielewskim, prezesem wydawnictwa INFLUI, organizatorem loterii influnecera o pseudonimie Budda. Po aresztowaniu Chmielewski spędził 8 miesięcy w OZ Stargard. Wystawił mu świetną ocenę!

Przed rokiem, w połowie października 2024 roku, media informowały o zatrzymaniu 10 osób, wśród których był znany influencer Kamil Labudda ps. Budda. Karno-skarbowe zarzuty wobec nich to pranie pieniędzy, wyłudzanie VAT-u, prowadzenie nielegalnych loterii w internecie. 5 osób zostało aresztowanych. Każdy osadzony był gdzie indziej. Do stargardzkiego „ozetu” trafił wyłącznie Tomasz Chmielewski.

– Gdy tam jechałem byłem trochę przerażony, najbardziej przeżyłem rozłąkę z rodziną, mam małe dzieci, żonę… – wyznał Szalonemu Reporterowi Tomasz Chmielewski. – Gdy jesteś z przestępczości ekonomicznej, gospodarczej, nie zakwaterują cię z jakimś tam kryminalistą, choć to zależy od miejsca. Tam gdzie trafiłem, na Oddział Zewnętrzny w Stargardzie Aresztu Śledczego w Szczecinie, to jeden z najnowocześniejszych tego typu obiektów w Polsce.

– Polecasz? – zapytał Tomasz Matysiak – Szalony Reporter.

– Polecam, tak! 🙂 – odpowiedział Tomasz Chmielewski. – Miałem tyle szczęścia, że naprawdę… Faktycznie, wchodząc na oddział czuć było jeszcze jeszcze farbę. Wszystko naprawdę świeże.

Tomasz Chmielewski powiedział, że dużym zaskoczeniem (in plus!) była kadra OZ Stargard, którą wyobrażał sobie wcześniej tak jak w filmie „Symetria” (gdzie więzienni strażnicy wykazują brak empatii i dystans do więźniów, rutynę i znużenie, przymykają też oko na przemoc za kratkami).

– Ci ludzie byli normalnymi ludźmi. Jeżeli ty nie robiłeś im pod górkę, oni też nie robili pod górkę. Trzeba było się nauczyć koegzystować. Często byli to kulturalni ludzie, z którymi można było normalnie porozmawiać, i to było chyba dla mnie największe zaskoczenie – opisuje stargardzkich funkcjonariuszy służby więziennej Tomasz Chmielewski. – Bałem się chamówy. Kompletnie nie wiedziałem czego się spodziewać. Ale to jest też tak, że ci funkcjonariusze widzieli, że jestem normalny. Nieraz słyszałem takie opinie: „Co pan w ogóle tu robi? Pana nie powinno tu być!” Niektórzy bardziej interesowali się moją sprawą, bo to było medialne, głośne. Wszyscy osadzeni też znali tę sprawę, czy z radiowęzła zwanego betoniarą, czy z telewizji, jeżeli ktoś miał. Gdy poszło, że ktoś z tej afery tu jest, przykuło to uwagę.

TUTAJ cały wywiad.