Jeszcze trzy lata do wyborów prezydenta Stargardu, ale już poszukiwani są kandydaci. Znamy pierwsze nazwiska osób, które poważnie brane są pod uwagę przy pierwszych przymiarkach.
Najbliższe wybory samorządowe odbędą się w 2029 roku. Czasu jest więc jeszcze sporo. Jednak to nie oznacza, że nic w tej kwestii się nie dzieje. W Stargardzie pierwsze przymiarki już są robione. Dotyczy to zarówno obozu rządzącego miastem, jak i innych środowisk.
Rafał Zając
Na dziś w Polsce obowiązuje system dwukadencyjności, jeśli chodzi o stanowisko prezydenta miasta. Podejmowany jest temat zniesienia tego ograniczenia, ale póki co, prezydentem miasta oraz burmistrzem i wójtem gminy można być nie dłużej niż dwie kolejne kadencje. W przypadku Rafała Zająca trwa wprawdzie jego trzecia kadencja, ale to wyjątkowa sytuacja, bo w 2017 roku został on wybrany na to stanowisko w trakcie trwającej wtedy kadencji, w przedterminowych wyborach. Ponieważ był on prezydentem Stargardu tylko przez krótką część kadencji 2014-2018, nie jest to brane pod uwagę przy liczeniu jego kolejnych kadencji. Pierwszą pełną kadencję zaliczył w latach 2018-2024, a w 2029 roku minie druga z rzędu. Jeśli prawo wyborcze się nie zmieni, nie będzie mógł on kolejny raz ubiegać się o stanowisko prezydenta Stargardu.

Obóz Rafała Zająca
Środowisko urzędującego prezydenta Stargardu nie czeka na to, czy zmieni się prawo wyborcze i pomału przygotowuje się do wyborów samorządowych w 2029 roku, szukając nowego kandydata. Jeszcze niedawno, w nieoficjalnych rozmowach, najczęściej przewijało się nazwisko Michała Bryły. Kiedyś był on związany z Platformą Obywatelską, ale już dłuższy czas jest częścią obozu Rafała Zająca. To osoba, na którą mocno postawiło środowisko urzędującego prezydenta Stargardu. Michał Bryła swego czasu został przewodniczącym Rady Miejskiej w Stargardzie, a po ostatnich wyborach samorządowych wszedł do zarządu Powiatu Stargardziego, gdzie też decydujący głos ma ekipa Rafała Zająca.

Jak ustaliliśmy, 45-letni Michał Bryła był brany pod uwagę, jako potencjalny następca Rafała Zająca. On sam też rozpoczął przygotowania do ewentualnego startu w wyborach prezydenta Stargardu. Jak jednak nieoficjalnie się dowiedzieliśmy, w obozie Rafała Zająca pojawiły się wątpliwości, czy będzie to właściwy wybór. Są w środowisku urzędującego prezydenta miasta osoby, które uważają, że może on nie gwarantować wyborczego zwycięstwa. Jaka będzie ostateczna decyzja, tego dziś nie wiadomo, ale rozpoczęło się poszukiwanie innego kandydata.
Teraz, na kandydata na prezydenta Stargardu przymierzany jest Łukasz Wilkosz. 47-latek to były członek zarządu Powiatu Stargardzkiego, który w 2024 roku przeszedł do Urzędu Miejskiego w Stargardzie, obejmując stanowisko skarbnika miasta. Nie jest osobą na tyle znaną w Stargardzie, żeby samo nazwisko zagwarantowało mu wyborczy sukces. Obóz Rafała Zająca ma jednak trzy lata, by wypromować Łukasza Wilkosza, jeśli ostatecznie zdecyduje się go wystawić w tych wyborach.

Koalicja Obywatelska
Tutaj sytuacja jest najbardziej klarowna. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, już dziś do wyborczej batalii o stanowisko prezydenta Stargardu szykowany jest Dawid Pycz. 34-latek, który do stargardzkiej polityki na dobre wszedł wraz z ostatnimi wyborami samorządowymi. Solidnie poprowadzona kampania dała mu mandat radnego miejskiego. Dawid Pycz jest zastępcą kierownika Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Stargardzie. Potrafi wykorzystywać siłę mediów społecznościowych, w których obraca się sprawnie, jest w nich aktywny i widoczny. Dawid Pycz potrzebuje jednak znacznie większej rozpoznawalności niż ma obecnie, jeśli chce odegrać konkretną rolę w wyborach prezydenta Stargardu. Koalicja Obywatelska w wyborach samorządowych w 2024 roku zdobyła mandaty zarówno w radzie miejskiej, jak i w radzie powiatu, przez co zyskała wpływ na władzę w tym regionie. Wtedy nie miała swojego kandydata na prezydenta Stargardu. W 2029 roku zamierza go wystawić.

Prawo i Sprawiedliwość
To ugrupowanie, choć w każdych kolejnych wyborach zdobywa w Stargardzie mandaty radnych, już dawno nie odgrywa większej roli w wyborach prezydenta miasta. W 2024 roku PiS nie wystawił kandydata. W 2018 roku Krzysztof Kozłowski zebrał 11,63 procent głosów. W 2017 roku, w przedterminowych wyborach, Ireneusz Rogowski otrzymał 10,68 proc. poparcia. W 2014 roku w wyborach prezydenta Stargardu też startował Ireneusz Rogowski, wtedy uzyskując poparcie na poziomie 14,95 proc. Stargardzkie środowisko Prawa i Sprawiedliwości nie ma w swoim gronie osób, które samymi nazwiskami mogłyby siać postrach u przeciwników wyborczych. Emeryt Michał Jach od dłuższego czasu bierze udział w wyborach parlemantarnych, raz zdobywając mandat posła, raz nie. Prezydentem Stargardu nigdy nie próbował zostać.
W stargardzkim obozie PiS też trwają pierwsze przymiarki do najbliższych wyborów prezydenta miasta, rozważane są różne opcje i potencjalni kandydaci, ale nikt póki co, nie jest pewniakiem. Najczęściej w nieoficjalnych rozmowach pada nazwisko 43-letniego Krzysztofa Kozłowskiego, dla którego ewentualny start byłby drugą próbą zostania prezydentem Stargardu. To jedna z bardziej aktywnych osób w stargardzkim Prawie i Sprawiedliwości. Niejeden raz zdobywał on mandat radnego. W tej kadencji Krzysztof Kozłowski jest wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej w Stargardzie.

W stargardzkim PiS jest jeszcze parę osób, znanych szerszej grupie mieszkańców, jak choćby radni miejscy Monika Kieliszak i Krzysztof Sosin. Pani Monika nie zawsze jednak chodzi tymi samymi drogami co PiS, a to raczej eliminuje ją z listy potencjalnych kandydatów tego ugrupowania w wyborach prezydenta miasta. Pan Krzysztof, emeryt, znany z organizacji różnorodnych marszów, za czymś lub przeciwko czemuś, na start w poważniejszych wyborach niż na radnego ma niewielkie szanse.
Lewica
W Stargardzie nie odgrywa od dłuższego czasu znaczącej roli. W 2024 roku startowała samodzielnie w wyborach do rady miejskiej, ale nie zdobyła żadnego mandatu. Nie miała kandydata na prezydenta miasta. W 2018 roku miała wspólną listę ze stowarzyszeniem Nasz Stargard, ale kandydaci Lewicy nie dostali się do rady miejskiej. W ostatnim czasie zmienił się zarząd stargardzkiej lewicy. Jej przewodniczącym został Bartłomiej Michaliszyn. 34-latek, jako przedstawiciel młodszego pokolenia i społecznik, ma spróbować wnieść nową jakość do tego środowiska. Ma on za sobą starty w wyborach na radnego miejskiego i na posła. Mandatów nie zdobył. To jednak wydaje się być główny kandydat stargardzkiej lewicy w najbliższych wyborach prezydenta Stargardu.

Konfederacja
Środowisko, które póki co w Stargardzie nie uczestniczy w sprawowaniu jakiejkolwiek władzy. W ostatnich wyborach samorządowych wystawiło kandydatów do rady miejskiej, ale bez sukcesów. Nie miało kandydata na prezydenta Stargardu. Cały czas jednak rozwija swoją działalność, choćby przez stowarzyszenie Łączy nas Stargard. Liderem tego środowiska w Stargardzie jest 47-letni Tomasz Polański, przedsiębiorca, prezes stargardzkiego oddziału Nowej Nadziei Konfederacji. W ostatnich wyborach parlamentarnych bez powodzenia startował do Sejmu. W wyborach samorządowych nie został radnym. Aktywny działacz polityczny. W tym momencie wydaje się być naturalnym kandydatem Konfederacji w najbliższych wyborach na stanowisko prezydenta Stargardu. Mimo to należy tutaj postawić spory znak zapytania. Może być bowiem tak, że środowisko to poszuka innego kandydata, na przykład z szerszego grona stargardzkich przedsiębiorców albo, tak jak to było w 2024 roku, wystawi kandydatów tylko na radnych, a nie na prezydenta miasta. Sporo zależeć będzie od wyników przyszłorocznych wyborów parlamentarnych w Polsce i wyniku Konfederacji.

Inni
Trzeba zostawić lekko uchyloną furtkę na kandydatów na prezydenta Stargardu ze środowisk nieujętych powyżej. Bywało w przeszłości w Stargardzie, że na wybory tworzyły się stowarzyszenia, które wystawiały kandydatów. Tak było choćby w 2014 roku w przypadku Ligi Powiatu Stargardzkiego i komitetu wyborczego Wspólnie dla Społeczeństwa. Mogą też zawiązać się jakieś porozumienia, jak to było w 2018 roku, kiedy siły połączyły Lewica i stowarzyszenie Nasz Stargard. Póki co, za wcześnie jest, by coś takiego nastąpiło i można było już dzisiaj wskazać potencjalnych kandydatów na prezydenta miasta.
