policja
Fot. Julia

Straszna sąsiadeczka z os. Zachód w Stargardzie stanąć ma przed sądem

Sąsiedzi mają jej dość! Młoda kobieta, wynajmująca kawalerkę w wieżowcu B1 na osiedlu Zachód w Stargardzie, nie daje spokojnie mieszkać współlokatorom z bloku. Imprezuje, hałasuje, rzuca różnymi rzeczami z balkonu. Wezwana kolejny raz policja skierowała sprawę do sądu.

Współpracująca z naszym portalem internautka Julia dała znać, że w niedzielę (13 lipca br.) po południu, przy wieżowcu B1 na os. Zachód stoją dwa policyjne radiowozy. Uwieczniła to na zdjęciu, które umieściliśmy na relacji fanpage’a Stargard.News, z informacją uzyskaną od rzeczniczki KPP Stargard, że powodem interwencji była „awantura domowa”.

Po tej publikacji z naszą redakcją skontaktowali się mieszkańcy bloku.

Cały czas są tutaj interwencje i nikt z tym nie może zrobić, dziewczyna robi sobie co tylko chce! – napisał jeden z nich (dane do wiadomości redakcji). Z kolejnych opowieści wyłania się bardzo nieciekawa sytuacja…

Jak mówią sąsiedzi, „młoda, 20-paroletnia dziewczyna wynajmuje kawalerkę, z mieszkania zrobiła sobie melinę. Praktycznie codzienne libacje alkoholowe plus narkotyki, które kończą się zazwyczaj awanturą, bo wyrzuca swoich imprezowiczów. Do tego zazwyczaj lecą różne rzeczy przez balkon, od butelek po makaron, szafki, nawet patelnię z jedzeniem. Czego się złapie, to leci.

Policja przyjeżdża na interwencję najczęściej po 30 minutach po zgłoszeniu gdy jest już spokój, a przy wylegitymowaniu mówi, że to nie ona. Policja spisuje i jedzie dalej. Po prostu robi sobie co chce. Pluje na drzwi sąsiadom, utrudnia życie jak tylko może i nic nikt nie może zrobić, bo nie mają podstaw prawnych – tak policja z interwencji się tłumaczy. Sąsiedzi mają dość!

Właściciele mieszkania rzekomo o wszystkim wiedzą i dalej jej umowę przedłużają. Policja niby ma ją na oku, ponieważ podobno też uderzyła ekspedientkę w sklepie i opluła. Dziewczyna powinna trafić na przymusowe leczenie odwykowe lub zostać zbadana przez lekarza psychiatrę, bo to co się dzieje w jej mieszkaniu nie jest normalne!”

Dopytaliśmy w stargardzkiej policji o sprawę uciążliwej lokatorki z B1.

– Policjanci otrzymali zgłoszenie, że młoda kobieta miała wyrzucać meble na chodnik, rzucać butelkami – informuje Stargard.News asp. Justyna Siwarska, oficer prasowy z Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie. – Wobec 24-latki, która miała zakłócać ład i porządek publiczny oraz zaśmiecać miejsce publiczne, policjanci sporządzili wniosek o ukaranie do sądu.