Pogotowie ratunkowe, policja, dwa zastępy straży pożarnej – te wszystkie służby zjechały wieczorem 25 grudnia 2025 roku do wsi Modrzewo (gmina Suchań, powiat stargardzki, województwo zachodniopomorskie). Wezwane zostały ma pomoc mężczyźnie z padaczką. Akcja ratunkowa zakończyła się agresywnym atakiem pacjenta na medyków z pogotowia. Za napaść na funkcjonariusza publicznego z użyciem niebezpiecznego narzędzia grozi od roku do 10 lat więzienia.
Z informacji przekazanych nam w drugi świąteczny poranek przez Internautę wynika, że agresor miał tzw. padaczkę alkoholową. Pijany, w czwartkowy, bożonarodzeniowy wieczór (25.12.2025 r.), ściągnął do siebie służby – pogotowie ratunkowe, policję, straż pożarną – i rzucał się do ratowników z pogotowia.
– Doszło tam do znieważenia ratowników medycznych – na gorąco potwierdziła w święta te informacje asp. Justyna Siwarska, oficer prasowy z Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie.
Dziś szczegóły tej bulwersującej sprawy przekazała redakcji portalu Stargard.News rzeczniczka pogotowia.
– Zespół ratownictwa medycznego został zadysponowany do napadu drgawek. Na miejscu wezwania znajdował się poszkodowany 49-letni mężczyzna – informuje Natalia Dorochowicz, rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie. – Podczas próby transportu pacjenta przez zespół ratownictwa medycznego do ambulansu, pacjent stał się agresywny słownie oraz fizycznie, a także groził ratownikom ostrym narzędziem. Zespołowi ratownictwa medycznego udało się wycofać, a czynności przejął patrol policji.
Udział dwóch zastępów straży pożarnej przy tym zdarzeniu potwierdza zastępca stargardzkiego komendanta.
– Zgłoszenie przyjęliśmy 25 grudnia br. o godzinie 21.25 i do Modrzewa w gminie Suchań udały się zastępy z OSP Suchań i z JRG Stargard – mówi Stargard.News mł. bryg. Paweł Różański, zastępca Komendanta Powiatowego PSP w Stargardzie. – Była to pomoc policji i pogotowiu. Interwencja dotyczyła mężczyzny mającego drgawki.
Niestety, jak potwierdziły się informacje naszego Internauty, podczas interwencji doszło do ataku na ratowników. To przestępstwo zagrożone surową karą!
Ratownik udzielający pomocy jest traktowany jak funkcjonariusz publiczny. Za uderzenie go lub zranienie grozi kara nawet do 15 lat więzienia.
Ratownik jak funkcjonariusz publiczny
Wymienione poniżej osoby są chronione podczas pełnienia obowiązków służbowych tak samo jak funkcjonariusze publiczni:
- ratownik medyczny
- lekarz udzielający świadczeń w ramach pomocy doraźnej i w placówce, która ma umowę z NFZ
- pielęgniarka i położna
- osoba udzielająca pierwszej pomocy i kwalifikowanej pierwszej pomocy (każda osoba w tej sytuacji, nie tylko medycy)
- operator numerów alarmowych, starszy operator numerów alarmowych, koordynator oraz koordynator-trener.
Ta ochrona oznacza, że napaść na taką osobę lub jej znieważenie grożą surowszymi karami niż w przypadku zwykłych osób. Naruszenie jej nietykalności cielesnej jest ścigane z urzędu, czyli nie musi ona składać oskarżenia. A sam czyn zagrożony jest karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
Za to samo przestępstwo popełnione wobec zwykłego pokrzywdzonego grozi kara do roku, a ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego.
Za napaść na funkcjonariusza publicznego wspólnie z kimś lub z użyciem niebezpiecznego narzędzia albo środka obezwładniającego grozi od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Jeśli dojdzie do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu osoby zaatakowanej, sprawcy wymierza się karę od 2 do 15 lat więzienia.
Informacje: pacjent.gov.pl
