Wracamy do sprawy defraudacji pieniędzy z tzw. koleżeńskiej kasy działającej w Komendzie Powiatowej Policji w Stargardzie. Mamy informacje o podejrzewanej oraz o jej zakończeniu pracy w KPP Stargard. Co o tym myślą stargardzcy policjanci? Przeczytajcie!
Sprawa braku dużej kwoty, ok. ćwierć miliona złotych, w Kasie Zapomogowo-Pożyczkowej Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie na światło dzienne wyszła dwa tygodnie temu:
Po publikacji dotarła do redakcji Stargard.News informacja, że podejrzewana o kradzież (przywłaszczenie) pieniędzy pracownica stargardzkiej komendy policji nie została zwolniona lecz rozwiązano z nią umowę za porozumieniem stron.
– Nie jest już pracownikiem tutejszej jednostki, gdyż tego samego dnia kiedy powzięta została informacja o zaistniałym zdarzeniu nastąpiło rozwiązanie umowy o pracę na mocy porozumienia stron – potwierdza informację Stargard.News Oficer Prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Stargardzie asp. Justyna Siwarska. – Następnie o zaistniałym zdarzeniu niezwłocznie powiadomiona została Prokuratura Rejonowa w Stargardzie oraz Biuro Spraw Wewnętrznych Policji, które w tej sprawie prowadzą czynności.
Rzeczniczka stargardzkiej Policji dodaje, że „ze względu na prowadzone czynności przez ww. organy oraz z uwagi na dobro prowadzonych postępowań Komenda Powiatowa Policji w Stargardzie nie jest upoważniona do udzielania szczegółowych informacji.”
Podkreśla także, że „na stronie internetowej Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie w dniu 23 października 2025 r. ukazało się stosowne oświadczenie Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie odnośnie przedmiotowej sprawy.” Oświadczenie w całości jeszcze tego samego dnia ukazało się na portalu Stargard.News:
Co udało mi się dowiedzieć o podejrzewanej w sprawie? To już była, wieloletnia pracownica cywilna KPP Stargard. Kasą zajmowała się około 15 lat, a w stargardzkiej komendzie pracowała jeszcze dłużej. Mieszkanka podstargardzkiej wsi, gdzie mieszka ze swoim partnerem. Miłośniczka literatury, twarz jednego z projektów Książnicy Stargardzkiej. Kobieta przed 50-tką, o sympatycznej aparycji i stonowanym, skromnym wręcz wizerunku. Znana i lubiana przez policjantów.
– Osoba z gatunku do tańca i do różańca, można było z nią konie kraść! – opowiadają funkcjonariusze. – Gdyby ustawić ludzi w szeregu i zapytać, kto te pieniądze ukradł, nikt by jej nie wskazał.
Policjanci nie ukrywają zdenerwowania, mówią że niektórzy z nich potracili nawet po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Nie podoba im się, że kobieta odeszła z komendy za porozumieniem stron i że winę próbuje się tam zrzucić na komisję rewizyjną.
– To była naprawdę dobra koleżanka, ale teraz chyba zrobimy jej pod domem pikietę żeby oddawała naszą kasę! – mówią. – Liczymy, że media nie przestaną o tej sprawie głośno informować!
Żeby odreagować funkcjonariusze tworzą memy, typu zdjęcie byłej koleżanki, nazwa SKOK i jej nazwisko…
Tymczasem sprawa braku pieniędzy w Kasie Zapomogowo-Pożyczkowej prowadzonej w stargardzkiej komendzie policji ze Stargardu przeniesiona została do Gryfina.
– Postępowanie w tej sprawie toczy się w Prokuraturze Rejonowej w Gryfinie – mówi Stargard.News prokurator Julia Szozda, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. – Sprawa trafiła tam na dniach i jest na bardzo wstępnym etapie.
