SOR Stargard
Wejście na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Stargardzie, fot. Emilia Chanczewska

Starsza pacjentka okradziona na SOR w Stargardzie. Szpital: sprawcą był kloszard

Przed tygodniem do redakcji Stargard.News trafiła bulwersująca sprawa. Dostaliśmy prośbę o wyjaśnienie i nagłośnienie sytuacji, do której doszło na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Stargardzie. Starsza, 75-letnia stargardzianka, została tam okradziona przez bezdomnego. Dyrekcja szpitala dziś wyjaśnia, że nie odpowiada za rzeczy pozostawione w SOR, które nie zostały przekazane do depozytu.

Do zdarzenia na SOR w Stargardzie doszło w czwartek 6.11.2025 r. Od następnego dnia wnuczka pokrzywdzonej zaczęła sprawę nagłaśniać na Facebooku. Jedna z Internautek skierowała ją do naszej redakcji. We wpisie wnuczki czytamy: „Piszę żeby was ostrzec przed naszym stargardzkim szpitalem. Wczoraj ze Szczecina do Stargardu została przetransportowana moja babcia. W Stargardzie na Sorze zaginęły jej rzeczy. Dziś okazało się, że wczoraj jak przywieźli babcie położyli na krześle koło niej rzeczy. Niestety babcia jest niepełnosprawna i niekontaktująca okazało się, że rzeczy ukradł bezdomny bo na Sorze dość że pracują okropni nie mili ludzie to jeszcze mają w dup… wszystko. Nasz Sor to jest jedna wielka patologia naprawdę. Nie polecam.”

Jak mówi mi wnuczka, babci zginęły 3 torby z rzeczami. Miała tam m.in. ubrania, bieliznę, kosmetyczkę z kosmetykami, bidon, z którego ta niepełnosprawna starsza kobieta musi korzystać. Wszystkie rzeczy były nowe.

Zwróciłam się do Szpitala w Stargardzie z prośbą o wyjaśnienia w tej sprawie.

Dziś nadeszła odpowiedź, podpisana przez Rafała Dziubka pełniącego obowiązki dyrektora Samodzielnego Publicznego Wielospecjalistycznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Stargardzie: potwierdzamy fakt kradzieży rzeczy pacjentki, pozostawionych przez pracowników transportu medycznego, ale nie przekazanych naszym pracownikom jako rzeczy pacjentki. Zostały one położone na krzesłach. Pacjentka po zaopatrzeniu została przewieziona do domu. Rzeczy nadal leżały na krzesłach. Po interwencji rodziny pacjentki podjęto czynności zmierzające do odnalezienia rzeczy lub wyjaśnienia sytuacji.

Zapis monitoringu SOR w późniejszym czasie ujawnił, że sprawcą kradzieży rzeczy pacjentki był przebywający w SOR znany kloszard przywożony w stanie upojenia alkoholem.

Ubolewamy, że pacjenci i ich rodziny są narażeni na obecność i działania osób nieuczciwych – złodziei, którzy są także pacjentami.

Ponadto uprzejmie informujemy, że naszym zadaniem jest w pierwszej kolejności opieka nad pacjentami i ich zdrowiem – nie odpowiadamy za rzeczy pozostawione w SOR, które nie zostały przekazane do depozytu – stosowna informacja o tym jest umieszczona w widocznym miejscu.

W przypadku jeżeli osoby pokrzywdzone mają przekonanie, że sprawa wymaga dalszych czynności, to mogą złożyć stosowne zawiadomienie na policji oraz wniosek o ściganie sprawcy.

Przekazałam odpowiedź dyrekcji szpitala wnuczce okradzionej seniorki.

A czemu nie było depozytu? – pyta. – Dla mnie i tak to jest wina SOR-u! Babcia jest niepełnosprawna i nie kontroluje takich rzeczy. To jak mogli zostawić na krześle i mieć w d…? Nawet przez cały dzień ani picia, ani jedzenia nie dostała. Do domu przyjechała głodna i chciało się jej pić. A gdy prosiła o picie to udawali, że nie słyszą…

Pod jej wpisami o sprawie kradzieży na SOR, na Facebooku toczą się dyskusje.

Raczej do depozytu trafiają rzeczy, ale pacjentów którzy już zostali przyjęci i idą na oddział, a do tej pory to wszystko jest przy pacjencie. Wyobraźmy sobie, że każdy kto się zgłasza na SOR pakuje do depozytu rzeczy, a po odbiera. – wyjaśnia w jednej z dyskusji Internauta, związany ze stargardzką ochroną zdrowia.