W styczniu 2026 roku, w Sądzie Okręgowym w Szczecinie, ostateczny finał znalazła sprawa dotycząca wydarzeń z pierwszej połowy 2018 roku. Uniewinniony został 46-letni ksiądz, który 2 lata temu skazany był przez Sąd Rejonowy w Stargardzie. Oskarżony był o wzięcie łapówki za wniesienie do stargardzkiego więzienia, którego był kapelanem, dwóch telefonów komórkowych.
Sąd Rejonowy w Stargardzie 20.02.2024 roku skazał księdza na przepadek 150 zł uzyskanej korzyści majątkowej, rok pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na 3 lata i obowiązkiem pisemnego informowania sądu o przebiegu czasu próby, 6000 zł grzywny, zakaz zajmowania stanowiska kapelana w instytucjach publicznych na 4 lata, podanie wyroku do publicznej wiadomości – miesięczna publikacja na tablicy ogłoszeń Sądu Rejonowego w Stargardzie oraz 1380 zł kosztów sądowych.
Stargard.News relacjonował od początku sprawę przemytu telefonów za kraty. TUTAJ publikacje Stargard.News o procesie byłego kapelana w Sądzie Rejonowym w Stargardzie.
Zanim jeszcze proces ruszył głośno było o tym, że największym problemem w Oddziale Zewnętrznym w Stargardzie Aresztu Śledczego w Szczecinie jest wnoszenie nie tyle rzeczy codziennego użytku, co używek – narkotyków i dopalaczy. Do tego nawiązał ks. Janusz Szczepaniak, proboszcz kościoła Miłosierdzia Bożego, który na mszach w ostatni weekend stycznia informował wiernych, że podległy mu ksiądz został uniewinniony. Mówił, że ksiądz był oskarżany o wnoszenie telefonów, a nawet narkotyków, ale ostatecznie, po kilku latach, został oczyszczony ze wszystkich zarzutów.
Dziś wiadomość tę potwierdził rzecznik sądu, którego poprosiłam o informację, kiedy i jaki wyrok zapadł oraz czy jest już prawomocny.
– Wyrok zapadł w styczniu, oskarżony uniewinniony, wyrok prawomocny – odpowiedział Michał Tomala, rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie.
– Faktem jest, że osadzony wyzyskał naiwność i prostolinijność księdza – podkreślała przy ogłoszeniu pierwszego, skazującego księdza wyroku, sędzia Agnieszka Korytowska, przewodnicząca składu w Sądzie Rejonowym w Stargardzie.
Ta interpretacja przewijała się od początku sprawy…
– Ksiądz zrobił to nieświadomie – twierdził jeszcze w 2018 r. mój rozmówca, mając na myśli przemycanie telefonów do ZK Stargard. – Został namówiony do wniesienia tytoniu, a w nim ukryty był telefon. Wykorzystana została jego życzliwość, naiwność i głupota. Więźniowie byli instruowani, że mogą coś przez księdza załatwić. Powinien mieć do nich dystans. Nie miał i został kozłem ofiarnym.
