na stargardzkim skrzyżowaniu
Fot. Grzegorz Drążek

Wystarczy awaria sygnalizacji świetlnej i już jest problem z jazdą po Stargardzie

Dzisiaj popołudniową porą przestała działać sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniu ulic Czarnieckiego, Bogusława IV, Popiela w Stargardzie. Dla niektórych kierowców problemem wtedy było to, jak mają jechać.

Na co dzień kierowcy przyzwyczajeni są do tego, że na niejednym skrzyżowaniu ich jazda kierowana jest przez sygnalizację świetlną. Jest zielone światło, to się jedzie, jest czerwone to się czeka.

Okazuje się, że kiedy nastąpi awaria sygnalizacji świetlnej, niejeden kierowca czuje się zdezorientowany na skrzyżowaniu, przez które byc może dość często na co dzień przejeżdża. Dziś taką sytuację zaobserwowaliśmy na placu Świetego Ducha, u zbiegu ulic Czarnieckiego, Bogusława IV, Popiela. To skrzyżowanie o dużym natężeniu ruchu. Także ruch pieszych jest tam dość spory.

We wtorkowe popołudnie, między godziną 14 a 15 przestała tam działać sygnalizacja świetlna. Przez parę godzin nie było tam nawet mrugającego żółtego światła. Kiedy nie działają sygnalizatory, ruch na skrzyżowaniu wyznaczają znaki drogowe. Nie wszyscy kierowcy jednak radzili sobie z nagłą zmianą sytuacji na skrzyżowaniu. Były osoby, które miały pierwszeństwo przejazdu od strony ulicy Popiela, a zatrzymywały się na środku skrzyżowania czekając na to, co zrobią inni kierowcy.

Najtrudniej bez sygnalizacji świetlnej mieli kierowcy jadący ulicą Czarnieckiego w kierunku ulicy Popiela. Oni musieli ustąpić pierwszeństwa zarówno autom jadącym od ulicy Popiela w lewo w ulicę Bogusława IV, jak i tym jadącym od ulicy Bogusława IV w prawo w ulicę Popiela albo w lewo w ulicę Czarnieckiego. Bez sygnalizatorów czasem musieli trochę się naczekać na przejazd.